Dotarło do mnie niedawno, że zmorą fotografów imprezowych jest to, że muzycy nie chcą płacić za zdjęcia wykonane podczas koncertów, argumentując „ty promujesz się naszym zdjęciem, więc należy się ono nam za darmo”. Uważają, że skoro na zdjęciach widnieją ich postacie, to należą im się prawa do zdjęć. Sprawa jest złożona, więc przyjrzymy się jej bliżej.

Fotografowie, szczególnie freelancerzy, bardzo często umieszczają zrobione przez siebie zdjęcia zdjęcia na stronach www, lub profilach w serwisach społecznościowych. Wiadomo od lat, że urok cyfryzacji jest taki, że wszystko łatwo się kopiuje i rozpowszechnia, więc zdjęcia te potrafią rozbiec się w cyberprzestrzeni błyskawicznie. Bywa, że pierwsi w kolejce stoją muzycy, którzy kopiują sobie zdjęcia i używają do woli. Kto komu powinien za to zapłacić?

Do wpisu wykorzystałem zdjęcie Iana MacKaye, które autor udostępnił na licencji Creative Commons. Jak to zatem jest? Czy muzyk, którego uwieczniono na zdjęciu ma prawo do takiego zdjęcia, czy nie? Czy mam szansę na autograf założyciela Fugazi złożony na wezwaniu do zapłaty?

Wyjaśnijmy pierwszą ważną kwestię: prawa autorskie do zdjęcia zawsze przysługują autorowi. Autorem jest ten, dzięki któremu zdjęcie staje się utworem.W przypadku zdjęcia koncertowego będzie to fotograf. Modelowi, czyli w tym przypadku muzykowi, któremu zrobiono zdjęcie, żadne prawa do niego nie przysługują. Nie ma prawa go rozpowszechniać, sprzedawać ani wykorzystywać w żaden sposób.

Spróbujmy zacząć od polskiej ustawy o prawach autorskich u prawach pokrewnych. Jest w niej art. 81, który brzmi tak:

1. Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby na nim przedstawionej. W braku wyraźnego zastrzeżenia zezwolenie nie jest wymagane, jeżeli osoba ta otrzymała umówioną zapłatę za pozowanie.

2. Zezwolenia nie wymaga rozpowszechnianie wizerunku:

1) osoby powszechnie znanej, jeżeli wizerunek wykonano w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych, w szczególności politycznych, społecznych, zawodowych;
2) osoby stanowiącej jedynie szczegół całości takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza.

Oznacza to, że jeśli ktoś jest osobą powszechnie znaną, to rozpowszechnianie zdjęcia takiej osoby zrobionego podczas wykonywania czynności, dzięki którym ta osoba jest powszechnie znana (tj. funkcji publicznych, w tym działalności artystycznej) nie wymaga żadnego zezwolenia. Być może wątpliwości może budzić kwestia kogo można uznać za osobę powszechnie znaną. Rzeczony Ian MacKaye znany jest wąskiemu gronu fanów muzyki alternatywnej jako wokalista Minor Threat i Fugazi. To jeszcze nie to samo, co Barack Obama, ale i tak więcej niż kapele, które występują na juwenaliach o 13.00.

W orzecznictwie i doktrynie utarło się, że „osobą powszechnie znaną” jest każdy, kto „wprost lub w sposób dorozumiany godzą się na podawanie do publicznej wiadomości wiedzy o swoim życiu” (Sąd Najwyższy w wyr. z 20.7.2007 r.(I CSK 134/07). Obejmuje też osoby znane „bezwzględnie”, czyli rzeczywiście powszechnie oraz „względnie”, czyli znane w lokalnych społecznościach, czy środowiskach. Może to być zatem każdy muzyk. Zdjęcie natomiast musi być wykonane w związku z twórczością, więc zdjęcie z koncertu jak najbardziej nie wymaga zgodny na rozpowszechnianie.

Czy są jakieś ograniczenia? Nie wynikają one wprost z przepisu, ale większość komentatorów wskazuje, że takiego zdjęcia nie można wykorzystywać do celów czysto komercyjnych a jedynie „w celu informowania o pełnieniu funkcji publicznych”. Co to znaczy? Zacznijmy od tego, co fotografowi wolno – na pewno wolno mu sprzedać zdjęcie do gazety lub portalu, który zilustruje nim artykuł o wydarzeniu. W ten sposób wizerunek zostanie wykorzystany w celach informacyjnych, a fotograf otrzyma wynagrodzenie za utwór, którym jest zdjęcie.

Oczywiste sytuacje to takie, gdy ktoś wypuści serię gadżetów z wizerunkiem znanej osoby, np. z papieżem. Problemów nastręczają takie sytuacje, gdy kolorowy tygodnik zamieści na okładce zdjęcie celebryty – czy zdjęcie zwiększa atrakcyjność produktu, jakim jest czasopismo, czy tylko informuje o zawartości numeru, takiej jak wywiad z bohaterem okładki? Czy fotograf ma natomiast prawo wykorzystać zdjęcie w swoim portfolio? W przypadku portfolio, myślę, że możemy powiedzieć, że jest ono reklamą danego fotografa, więc wykorzystanie w nim jakiegokolwiek zdjęcia wymaga zgody fotografowanego. Typowe portfolio oznacza, że fotograf prezentuje swoją działalność albo zwyczajnie „wystawia towar”. Nie ma tu większych wątpliwości, że jest to cel komercyjny. Fotograf może jednak bardzo łatwo skomplikować sytuację na swoją korzyść nadając swojej stronie, czy profilowi w mediach społecznościowych charakter mniej oczywisty, czyli bardziej informacyjny, marginalizując komunikat reklamowy. Taki charakter może mieć blog na Tumblr albo profil na Instagramie.

Warto jednak pamiętać, że jedną rzeczą jest wynagrodzenie dla fotografa za wykorzystanie jego zdjęcia, a drugą, zupełnie osobą, kwestia tego, czy fotograf naruszył dobra osobiste fotografowanego. W pierwszym przypadku ustalenie, że wynagrodzenie się należy jest proste i oczywiste. W drugim przypadku, naruszenie dóbr osobistych oraz jego skala wcale nie są takie proste do wykazania. W tym przypadku zadośćuczynienie może okazać się bardzo niewielkie.

Najlepiej oczywiście prowadzić swoją działalność w ten sposób, żeby nie naruszać niczyich praw. Fotograf powinien umówić się z muzykiem co do możliwości wykorzystania zdjęcia w portfolio, muzyk oczywiście za wykorzystanie zdjęć powinien zapłacić.

Ben Sisto @ Flickr (CC BY 2.0)