Ten wpis będzie trochę na zewnętrznych krańcach orbity zainteresowań GeekLaw, choć w tle sprawy występuje MacBook Pro Latkowskiego. Napiszę jak jest, niczym Kolonko, bo to niezwykle proste – wystarczy otworzyć kodeks postępowania karnego i przeczytać dwa, może trzy artykuły. Przez telewizję i gazety przewija się plejada ekspertów od tego, co wolno a czego nie wolno prokuratorowi. Oni nie przeczytali tych paru przepisów albo przeczytali o jeden za mało I mnie denerwują, bo gadają głupoty 😉 Zaznaczam od razu, że wpis odrywam od tego, czy akcja jest słuszna moralnie oraz od tego, kto ma Rację przez wielkie R, czy to koniec wolności w Polsce oraz czy to nie jest przypadkiem instrumentalne traktowanie prawa. Przyjrzymy się tylko jasno sformułowanym przepisom i dowiemy się, co mają zrobić organy ścigania z tajemnicami zawodowymi.

Telewizyjni eksperci w rodzaju Rozenka cytują do znudzenia prawo prasowe, a konkretnie art. 15:

Art. 15.
1. Autorowi materiału prasowego przysługuje prawo zachowania w tajemnicy swego nazwiska.
2. Dziennikarz ma obowiązek zachowania w tajemnicy:
1) danych umożliwiających identyfikację autora materiału prasowego, listu do redakcji lub innego materiału o tym charakterze, jak również innych osób udzielających informacji opublikowanych albo przekazanych do opublikowania, jeżeli osoby te zastrzegły nieujawnianie powyższych danych,
2) wszelkich informacji, których ujawnienie mogłoby naruszać chronione prawem interesy osób trzecich.
3. Obowiązek, o którym mowa w ust. 2, dotyczy również innych osób zatrudnionych w redakcjach, wydawnictwach prasowych i prasowych jednostkach organizacyjnych.

I OK – tyle o obowiązkach dziennikarza. Jest to typowy przykład tajemnicy zawodowej – podobną mają m in. lekarze, radcy prawni, adwokaci. Ta tajemnica zawodowa nie jest jednak bezwzględna – sąd może zwolnić z obowiązku jej dochowania. W postępowaniu karnym mamy dwa podstawowe przepisy związane z tajemnicą zawodową: art. 180 kpk o przesłuchaniu świadka oraz art. 225 kpk o przeszukaniu.

Telewizyjni eksperci nie wychodzą w zasadzie poza treść tego przepisu:

Art. 180. [Tajemnica zawodowa i służbowa]
§ 1. Osoby obowiązane do zachowania w tajemnicy informacji niejawnych o klauzuli tajności „zastrzeżone” lub „poufne” lub tajemnicy związanej z wykonywaniem zawodu lub funkcji mogą odmówić zeznań co do okoliczności, na które rozciąga się ten obowiązek, chyba że sąd lub prokurator zwolni te osoby od obowiązku zachowania tajemnicy, jeżeli ustawy szczególne nie stanowią inaczej.
§ 2. Osoby obowiązane do zachowania tajemnicy notarialnej, adwokackiej, radcy prawnego, doradcy podatkowego, lekarskiej, dziennikarskiej lub statystycznej mogą być przesłuchiwane co do faktów objętych tą tajemnicą tylko wtedy, gdy jest to niezbędne dla dobra wymiaru sprawiedliwości, a okoliczność nie może być ustalona na podstawie innego dowodu. W postępowaniu przygotowawczym w przedmiocie przesłuchania lub zezwolenia na przesłuchanie decyduje sąd, na posiedzeniu bez udziału stron, w terminie nie dłuższym niż 7 dni od daty doręczenia wniosku prokuratora. Na postanowienie sądu przysługuje zażalenie.
§ 3. Zwolnienie dziennikarza od obowiązku zachowania tajemnicy nie może dotyczyć danych umożliwiających identyfikację autora materiału prasowego, listu do redakcji lub innego materiału o tym charakterze, jak również identyfikację osób udzielających informacji opublikowanych lub przekazanych do opublikowania, jeżeli osoby te zastrzegły nieujawnianie powyższych danych.
§ 4. Przepisu § 3 nie stosuje się, jeżeli informacja dotyczy przestępstwa, o którym mowa w art. 240 § 1 Kodeksu karnego.
§ 5. Odmowa przez dziennikarza ujawnienia danych, o których mowa w § 3, nie uchyla jego odpowiedzialności za przestępstwo, którego dopuścił się publikując informację.

Prokurator mając świadka, który zasłania się tajemnicą zawodową może więc w postępowaniu przygotowawczym napisać wniosek do sądu o zwolnienie świadka z obowiązku dochowania tej tajemnicy. Przy dziennikarzu mamy szczególną ochronę źródeł – sąd nie może zwolnić dziennikarza z obowiązku ochrony tych danych. Ale uwaga – nie dotyczy to niektórych ciężkich przestępstw wymienionych we wskazanym art. 240 § 1 k.k. Żadne z tych przestępstw oczywiście nie wchodzi w grę w przypadku taśm Wprost, ale piszę o tym, by zwrócić uwagę, że to organ ścigania prowadzi postępowaniu przygotowawcze i to on przedstawia sądowi wniosek, w którym wskazuje, o jakie przestępstwo może chodzić. Ostateczna decyzja należy do sądu, ale to nie znaczy, że prokurator nie ma prawa zadać pytania.

Przepis, którego żaden telewizyjny spec nie zacytował to art. 225 kpk, który dotyczy przeszukania, które w sprawie, jakby nie patrzeć, miało miejsce.

Art. 225.
§ 1. Jeżeli kierownik instytucji państwowej lub samorządowej albo też osoba, u której dokonano zatrzymania rzeczy lub u której przeprowadza się przeszukanie, oświadczy, że wydane lub znalezione przy przeszukaniu pismo lub inny dokument zawiera informacje niejawne lub wiadomości objęte tajemnicą zawodową lub inną tajemnicą prawnie chronioną albo ma charakter osobisty, organ przeprowadzający czynność przekazuje niezwłocznie pismo lub inny dokument bez jego odczytania prokuratorowi lub sądowi w opieczętowanym opakowaniu.
§ 2. Tryb wskazany w § 1 nie obowiązuje w stosunku do pism lub innych dokumentów, które zawierają informacje niejawne o klauzuli „zastrzeżone” lub „poufne” albo dotyczą tajemnicy zawodowej lub innej tajemnicy prawnie chronionej, jeżeli ich posiadaczem jest osoba podejrzana o popełnienie przestępstwa, ani w stosunku do pism lub innych dokumentów o charakterze osobistym, których jest ona posiadaczem, autorem lub adresatem.
§ 3. Jeżeli obrońca lub inna osoba, od której żąda się wydania rzeczy lub u której dokonuje się przeszukania, oświadczy, że wydane lub znalezione w toku przeszukania pisma lub inne dokumenty obejmują okoliczności związane z wykonywaniem funkcji obrońcy, organ dokonujący czynności pozostawia te dokumenty wymienionej osobie bez zapoznawania się z ich treścią lub wyglądem. Jeżeli jednak oświadczenie osoby nie będącej obrońcą budzi wątpliwości, organ dokonujący czynności przekazuje te dokumenty z zachowaniem rygorów określonych w § 1 sądowi, który po zapoznaniu się z dokumentami zwraca je w całości lub w części, z zachowaniem rygorów określonych w § 1, osobie, od której je zabrano, albo wydaje postanowienie o ich zatrzymaniu dla celów postępowania.
§ 4. Wydaną, odebraną lub znalezioną w toku przeszukania dokumentację psychiatryczną organ przeprowadzający czynność przekazuje, z zachowaniem rygorów określonych w § 1, sądowi lub prokuratorowi.

Jest jeszcze przepis o tym, że te ograniczenia o tym, że dowód nie może służyć do wykrycia informatora dziennikarza stosuje się do odpowiednio przeszukania. Procedura jest więc prosta: przychodzi prokurator i mówi: dajcie mi dokument. Latkowski mówi: ale tam jest tajemnica dziennikarska, której nie można ujawnić, bo doprowadzi do ujawnienia mojego źródła informacji. Prokurator powinien odpowiedzieć: rozumiem, tu jest koperta, pakujemy komputer do środka i ją pieczętujemy a o zdanie pytamy sąd. Może was zwolni a może nie, ale laptop idzie z nami. Jedynie w przypadku obrońcy prokurator ma obowiązek natychmiast oddać zatrzymany materiał. Zapewne ten przepis znał adwokat Ryszard Kalisz, gdy twierdził, że po oświadczeniu dziennikarza, że laptop zawiera informacje objęte tajemnicą dziennikarską prokurator powinien go bezzwłocznie oddać. Niestety dotyczy to tylko obrońców w postępowaniu karnym – i to zrozumiałe, bo na tym, co mają obrońcy w państwie prawa w żadnej sytuacji nie może położyć łapy prokurator.

Dziennikarzy prawdopodobnie razi takie uregulowanie kwestii, ale jest ono słuszne i świadomie zastosowane przez ustawodawcę. Odmienne uregulowanie dałoby wymienionym grupom zawodowym nieskończone możliwości mataczenia a to przeczy idei przeszukania. Zanim sąd zdążyłby rozpoznać wniosek prokuratora dokumenty poginęłyby z teczek, pliki z dysków a byle oświadczenie przeszukiwanego niweczyłoby możliwość zdobycia dowodów nawet po zgodzie sądu.

Trudno mi odgadnąć, w którą stronę chciało iść ABW próbując zatrzymać laptopa. Nie wiem, czy sąd by taką zgodę wydał, ale razi mnie powtarzanie dziesiątki razy przez ludzi mieniących się ekspertami, że prokuratorowi nie wolno żądać wydania dowodów rzeczowych a redakcje gazet to jakieś święte gaje, do których organy ścigania nie mają dostępu.

O perypetiach ABW przy zgrywaniu plików czytaj w nowym wpisie.

Foto David Bleasdale @ Flickr (CC BY 2.0)