Klauzule niedozwolone w regulaminach sklepów internetowych

Troll klauzulowy, który złapał nieprzygotowanego przedsiębiorcę.

Wczorajszy artykuł  w Wyborczej dowodzi, że sklepy internetowe mają poważne problemy z prawidłowym napisaniem regulaminu. Korzystają na tym od kilku lat pomysłowe kancelarie, które uczyniły sobie źródło dochodu z szantażowania przedsiębiorców. Ich działanie kojarzy mi się z działalnością trolli patentowych, więc nazywam ich trollami klauzulowymi (a może powinno być troll antyabuzywny?).

Mechanizm działania tych podmiotów jest prosty. Wyszukują w sklepach internetowych klauzule podobne do znajdujących się w rejestrze klauzul niedozwolonych prowadzonym przez UOKiK i grożą wszczęciem postępowania… chyba że przedsiębiorca zapłaci im niewygórowaną kwotę tytułem ugody.

Regulaminy sklepów internetowych pełne są niedozwolonych lub potencjalnie niedozwolonych klauzul. Właściciele sklepów usiłują obejść przepisy o ochronie konsumentów, które bywają dla nich uciążliwe. Prawie każdy już wie, że ma prawo odstąpienia od umowy zawartej poza lokalem przedsiębiorstwa w ciągu 10 dni, ale wiele osób nie wie, że sklep nie ma prawa żądać od niego kosztów wysyłki zwracanego przedmiotu.  Sklepy usiłują również nieporadnie wyłączać swoją odpowiedzialność za niezgodność towaru z umową, narzucać swoją właściwość miejscową sądu, wprowadzają wymóg okazania paragonu czy faktury przy reklamacji… Nieśmiertelna jest informacja „złożenie zamówienia oznacza akceptację regulaminu sklepu”. Jest tego sporo a kreatywność właścicieli sklepów nieograniczona. Jeśli dodamy do tego organiczną niechęć Polaków do korzystania z usług prawnika (poza oczywiście mec. Googlem), to widać, że pole działania trolli klauzulowych jest nieograniczone.

Jeśli przedsiębiorca stosujący zakazane klauzule nie zdecyduje się zapłacić trollowi, to do SOKiK trafia pozew, w wyniku którego grozą mu koszty:

  • 600 zł opłaty sądowej,
  • 60 zł kosztów zastępstwa procesowego dla trolla, oraz
  • największy koszt publikacji wyroku w Monitorze Sądowym i Gospodarczym – 70 gr za znak, czyli np 1200 zł

Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumenta próbuje ukrócić praktyki nie zasądzając na rzecz trolli klauzulowych kosztów postępowania na podst. art. 102 k.p.c. a także odrzucając pozwy, lecz na razie ich działalność kwitnie.

Zdaję sobie sprawę, że takie tematy, jak rosnącą w zastraszającym tempie lista klauzul niedozwolonych są nie do ogarnięcia dla przedsiębiorcy, więc warto to zlecić zawodowcowi. Lista klauzul znajduje się tutaj. Można sobie przejrzeć zarówno same klazule jak i listę trollerskich stowarzyszeń. Nie polecam nikomu kontaktu z takimi podmiotami – najlepiej mieć po prostu porządek w regulaminie.

Pamiętajcie, że tym firmom nie chce się wchodzić na strony poszczególnych sklepów i wczytywać, więc najlepiej zróbcie tak, żeby Wasze regulaminy się nie wyszukiwały w Google’u – usuńcie regulaminy z plików sitemap.

A w ramach zupełnie luźnych skojarzeń z trollami polecam Eivor: