Stało się. Upadła ostatnia bariera, która powodowała, że Bitcoin był wyłącznie zabawą entuzjastów. Pisałem o tym w jednym z moich pierwszych wpisów. Dotychczas większość ustrojów podatkowych w Europie traktowała Bitcoin jako usługę. Dostawę usługi – a zatem wymianę BTC na FIAT – należało opodatkować VAT. Czyniło to cały biznes zupełnie nieopłacalnym dla przedsiębiorców – przyjecie wirtualnej waluty było trochę jak złapanie gorącego kartofla. Z jednej strony straszyły fluktuacje kursu, z drugiej VAT przy próbie wymiany BTC. Wyspecjalizowane usługi chroniły przedsiębiorców przed tymi problemami, ale VAT-owski problem ograniczał rozwój biznesów opartych na BTC.

Nieoczekiwanie w sukurs wirtualnym walutom przyszedł Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydając wyrok w sprawie C-264/13 Skatteverket przeciwko Davidowi Hedqvistowi,, który można przeczytać tutaj.

Podejrzewam, że czytelników bloga nie interesuje kwiecisty język ani skomplikowany proces wykładni zastosowany przez trybunał, więc napiszę prosto: TSUE uważa, że transakcja wymiany Bitcoin na FIAT jest zwolnione od VAT na podstawie art. 135 ust. lit. e Dyrektywy VAT, który zwalnia:

transakcje, łącznie z pośrednictwem, dotyczące walut, banknotów i monet używanych jako prawny środki płatniczy, z wyłączeniem banknotów i monet będących przedmiotami kolekcjonerskimi, za które uważa się monety ze złota, srebra lub innych metali, jak również banknoty, które nie są zwykle używane jako prawny środek płatniczy lub które przedstawiają wartość numizmatyczną;

Właściwie jeśli kogoś interesuje tylko kwestia zwolnienia, to może nie czytać dalej. Stało się. To zwolnienie stosuje się niemal wprost, bo jeśli państwo członkowskie narusza prawa jednostki, dyrektywę stosuje się w stosunkach państwo-obywatel bezpośrednio. Jeśli zatem organy skarbowe wydadzą decyzję lub interpretację podatkową,  z której wynikać będzie obowiązek zapłaty podatku VAT od wymiany BTC na tradycyjna walutę, polski sąd będzie miał obowiązek zastosować ww. zwolnienie i taki akt uchylić. Wyrok TSUE wiąże bowiem sądy krajowe. Dodatkowo, wyrok jest podstawą do wznowienia zakończonych postępowań podatkowych. Jeśli masz zatem starą decyzję lub interpretację, z której wynika obowiązek zapłaty VAT, to teraz jest moment, by się za nią zabrać i zmienić na swoją korzyść.

Wcześniej, nauczony doświadczeniem z polskimi sądami, uznawałem (jak większość), że określenie „prawny środek płatniczy” nie może objąć waluty prywatnej. Co więcej, w dalszym ciągu dałbym sobie rękę uciąć, że taka właśnie była intencja unijnego prawodawcy, ale Trybunał unijnego ustawodawcy się nie boi. Uznał, że interpretacja takiego pojęcia jak „prawny środek płatniczy powinna być zgodna z celami zwolnień przewidzianych w art. 135 ust. 1 dyrektywy VAT oraz powinna spełniać wymogi zasady neutralności podatkowej, na której zasadza się wspólny system podatku VAT. Zatem powyższa zasada ścisłej interpretacji nie oznacza, by pojęcia użyte w celu opisania zwolnień z rzeczonego art. 135 ust. 1 należało interpretować w sposób, który uniemożliwiałby osiągnięcie zakładanych przez nie skutków. Skutkiem, o którym myśli Trybunał jest, oczywiście, zwolnienie transakcji finansowych od VAT. A jak stwierdził Trybunał w wyroku transakcje dotyczące walut nietradycyjnych, czyli innych niż pieniądze, które są prawnymi środkami płatniczymi w jednym lub kilku krajach, o ile waluty te zostały zaakceptowane przez strony transakcji jako alternatywny środek płatniczy wobec prawnych środków płatniczych i ich jedynym przeznaczeniem jest funkcja środka płatniczego, stanowią transakcje finansowe. 

Ponadto, jak się okazało, nie we wszystkich wersjach językowych Dyrektywy występuje określenie, z którego wynika, że chodzi wyłącznie o waluty tradycyjne. Różne wersje językowe art. 135 ust. 1 lit. e) dyrektywy VAT nie pozwalają stwierdzić jednoznacznie, czy przepis ten ma zastosowanie tylko do transakcji dotyczących walut tradycyjnych, czy też dotyczy on również transakcji mających związek z inną walutą.

W tej sytuacji Trybunał uznał, że ograniczenie przepisu do walut tradycyjnych pozbawiło by przepis skutku. Jest to bardzo ciekawe w kontekście sposobu patrzenie na prawo przez TSUE. W polskich sądach wykładnia celowościowa, do tego właściwie contra legem, jest czymś niezwykle rzadko spotykanym. W sprawach podatkowych sądy często zbywają podatników mantrą o „ścisłej wykładni przepisów o ulgach i zwolnieniach” i bardzo rzadko wychodzą poza literę ustawy.

Foto Duncan Rawlinson @ Flickr  (CC BY-NC 2.0)