Wielka Brytania zwalnia dostawę Bitcoin z VAT

Owcę należy strzyc tak, żeby nie zadrasnąć.
(obrazek Public Domain)

A long time ago in a galaxy far, far away…

Miałem na chwilę przestać pisać o Bitcoinie, ale rozgrzebałem trochę ten temat i życie samo podpowiada mi tematy na wpisy. Tym razem wiadomość jest jak z innej planety, bo kompletnie kosmiczne – dla przyzwyczajonego do mentalności polskiego fiskusa człowieka – jest tłumaczenie Brytyjczyków, dlaczego zwalniają dostawy BTC z podatku od towarów i usług. Zapraszam zatem na wyprawę do innego świata…

Her Majesty’s Revenue & Customs

Już sama nazwa brzmi dla mnie trochę bajkowo. Prawdopodobnie szef tej instytucji przylatuje do pracy niczym Mary Poppins przy użyciu latającego parasola. Ale do rzeczy… HMRC to departament zajmujący się poborem podatków, podobnie jak nasze Urzędy Skarbowe. Podobnie jak nasz ma prawo do własnej interpretacji prawa podatkowego i podobnie dla jasności wypowiada się w tych kwestiach, aby podatnicy wiedzieli na czym stoją. HMRC dwa tygodnie temu postanowił się wypowiedzieć o BTC i pozostałych kryptowalutach w oświadczeniu zatytułowanym Tax treatment of activities involving Bitcoin and other similar cryptocurrencies, które całościowo traktuje kwestie opodatkowania Bitoina.

Pisałem już o trudnej do przekroczenia interpretacji, że zapłata BTC jest jak barter, w związku z czym przedsiębiorca dokonujący płatności powinien odprowadzić podatek VAT od kwoty BTC, którą uiszcza. Płaci przez to VAT dwa razy, co czyni całą operację nieopłacalną. Brytyjczycy stwierdzili, że odpuszczą ten VAT, a tłumaczą to w sposób, który polskiego urzędnika mógłby przyprawić o palpitację serca:

Dochód otrzymany z wydobycia Bitcoin będzie generalnie wyłączony z opodatkowana VAT na tej podstawie, że działalność ta nie stanowi ekonomicznej działalności dla celów VAT, ze względu na niewystarczający związek pomiędzy świadczonymi usługami a otrzymanym wynagrodzeniem.

Ale jak to tak? Tak po prostu? 🙂  Zapomnieli o zasadzie powszechności opodatkowania VAT? Zapomnieli o regule nakazującej zwężającą wykładnię wszelkich zwolnień? Najwidoczniej i jest to ewidentnie różnica w mentalności fiskusa. HMRC twierdzi, jak rozumiem, że wydobycie BTC nie jest żadną usługą, bo nie widać, żeby wydobywca coś robił na rzecz odbiorcy. Nie jest też na pewno towarem. Ta interpretacja jest raczej naciągana w świetle założeń unijnego systemu VAT, ale to dobrze, ponieważ wychodzi na przeciw oczekiwaniom podatnika. Nie ma żadnych przeciwwskazań, żeby stosować wykładnie rozszerzającą na korzyść podatnika. In dubio pro tributario, proszę państwa. Na blogu chciałem zajmować się sytuacjami, w których prawo nie nadąża. W Wielkiej Brytanii prawo, jak widzicie, w większym stopniu nadąża za życiem i to jeden z powodów, dla których Polacy jeżdżą do pracy do nich a nie oni do nas.

Polskie Ministerstwo Finansów wychodzi z założenia, że strzyc podatnika należy gdzie się da. Zapomina tylko o starej regule*, że owcę, owszem, należy strzyc przy skórze, ale nie wolno zadrasnąć, bo tam już nie odrośnie. Opodatkowanie VATem zapłaty BTC to nie tylko zadraśnięcie owcy, ale wręcz ukręcenie jej łba. HMRC potrafi odpuścić część wpływów, żeby owcy nie zadrasnąć. Stosuje wykładnię rozszerzającą na korzyść podatnika, po to, żeby podatnicy mogli sobie swobodnie eksperymentować z nowym instrumentem finansowym. Wielkie brawa dla HMRC.

* – reguła owcy nazywa się tak naprawdę zasadą ochrony źródła podatkowego, a na przykładzie owcy tłumaczy ją dr Witold Konieczny z Katedry Prawa Finansowego na Wydziale Prawa UW, od którego pożyczyłem tę anegdotkę.