Płatności BitCoin a VAT

Płatności BitCoin a VAT

O co chodzi z tym BitCoinem?

Obrót w internecie stawia nowe wyzwania dla prawa podatkowego i rachunkowości. Niestety jak wiele razy się przekonałem prawo podatkowe i rachunkowość absolutnie za rzeczywistoscią nie nadążają, co stwarza masę problemów. Chcesz dowiedzieć się w jaki sposób skarbówka będzie próbować ostudzić Twój zapał? Ma dwa pola do popisu: VAT i podatki dochodowe. W tym wpisie zajmiemy się VATem.

Ostatnim trendem w płatnościach internetowym jest tzw. kryptowaluta, którą jest BitCoin. BitCoin przekonuje ideowo fanów prywatności w internecie – jak prawdziwy „coin” znajduje się w portfelu a portfele są anonimowe. Nie chciałbym w tym wpisie rozstrzygać czy to ma sens, czy jest wiarygodne, bezpieczne ani rozwodzić się nad szalonymi fluktuacjami kursu. O tym wiele powiedziano w wielu miejscach w internecie. Załóżmy, że jako konsument lub przedsiębiorca zdecydowałeś się, że chcesz używać BitCoina jako waluty, inwestować w niego lub płacić za swoje zakupy.

Sporo osób obśmiało BTC jako „fake currency”, ale ja uważam, że warto się temu przyjrzeć bez względu na to, czy nam się to podoba, czy nie. Mam w pamięci kilka pomysłów z książek sf Neala Stephensona i Charlesa Strossa, gdzie z dziwnych, przypadkowych wynalazków o wąskim, wydawałoby się, polu zastosowanie wyewoluowały ważne elementy codziennego życia. Czy tak nie było z samym internetem? Początkowo był siecią łączącą kilka instytucji edukacyjnych a dziś jest jak woda w kranie. BitCoin na razie może wydawać się libertariańską mrzonką, ale jest oparty na genialnym (albo szalonym) pomyśle i jest pierwszy był jedną z pierwszych kryptowalut.

Kryptowaluta

Wyżej napisałem, że BitCoin jest kryptowalutą. Co to znaczy? To znaczy, że w żadnym wypadku nie jest prawdziwą walutą i nie będzie – przynajmniej przez jakiś czas – jako taka traktowany. 

Jeszcze pół roku temu amerykański internet zawrzał po informacji, że w Niemczech uznano BitCoin za „prywatną walutę”. Amerykanie uznali to za dobrą, nomen omen, monetę, zapominając o wszechobecnym w europejskich realiach podatku VAT. Pojawiły się optymistyczne komentarze o „libertariańskim podejściu” niemieckiego ministra finansów a mało kto zrozumiał istotę problemu. Jeśli określimy BTC używając oksymoronu „prywatna waluta”, to wyłączymy go z definicji waluty prawdziwej, uregulowanej przepisami prawa.  Największe konsekwencje ma to na gruncie VAT, bo Dyrektywa 2006/112/WE nie traktuje „prywatnej waluty” jako waluty, przez co płatność przy użyciu BTC jest dla przedsiębiorcy-vatowca świadczeniem opodatkowanej usługi.

Na razie nasza dzielna skarbówka popełniła jedną interpretację podatkową na temat BitCoina. Odmawia ona BitCoinowi przymiotu waluty w oparciu o przepisy ustawy o NBP i kilku innych ustaw, ponieważ pytanie dotyczyło zwolnienia z VAT a 112 Dyrektywa używa pojęcia „prawnych środków płatniczych”. Uważam, że autor interpretacji stanął na wysokości zadania, ponieważ faktycznie przeanalizował podstawowe przepisy regulujące kwestie transakcji pieniężnych oraz elektronicznych. Niestety nie znalazł żadnego przepisu, który pozwoliłby uznać BitCoin za prawny środek płatniczy.

My sięgniemy najpierw jeszcze głębiej: do samej definicji waluty. Co to jest waluta? Wikipedia trafnie podaje:

Waluta (jednostka monetarna) – nazwa pieniądza obowiązującego w danym państwie.

Właśnie. Waluta obowiązuje w danym państwie. Pieniądz historycznie zawsze był związany 40 dukatów Zygmunta III Wazy (źródło: Wikipedia)z monopolem państwowym. Przywileju bicia monety udzielał król. Waluta jest zatem związana z państwem. Nie wiadomo dokładnie kim jest tajemniczy Satoshi Nakamoto, lecz z całą pewnością nie jest on królem, rządem ani żadnym uznawanym państwem. Może Wam to wydawać się jedynie zabiegiem stylistycznym, że odwołuje się do średniowiecza, ale w naszych realiach myślenie o pieniądzu wciąż jest średniowieczne. I ta średniowieczna definicja waluty jako monopolu feudalnego suwerena będzie ciążyć na interpretacjach wielu przepisów.

Zatem BitCoin nie jest walutą. Co z tego?

Co z tego? Oznacza to, że zapłata BTC jest z punktu widzenia prawa li tylko barterem. Nie różni się niczym od zapłaty zapałkami, o ile ktoś się na taką walutę zgodzi. Jeśli jesteś konsumentem – to chyba nic dla Ciebie nie znaczy w kwestii VATu, ale jeśli jesteś podatnikiem VAT czytaj uważnie dalej.

Zupełnie inaczej sytuacja przedstawia się jeśli jesteś podatnikiem podatku od towarów i usług, czyli starego, poczciwego VATu. Umowa barterowa jest normalnie „ovatowana”, więc zapłata BTC będzie podlegała podatkowi od towarów i usług.

Na kim będzie spoczywał obowiązek podatkowy? Zgodnie z ogólną zasadą:

…przez świadczenie usług, o którym mowa w art. 5 ust. 1 pkt 1, rozumie się każde świadczenie na rzecz osoby fizycznej, osoby prawnej lub jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej, które nie stanowi dostawy towarów w rozumieniu art. 7, w tym również:

1. przeniesienie praw do wartości niematerialnych i prawnych, bez względu na formę, w jakiej dokonano czynności prawnej;

2. zobowiązanie do powstrzymania się od dokonania czynności lub do tolerowania czynności lub sytuacji;

3. świadczenie usług zgodnie z nakazem organu władzy publicznej lub podmiotu działającego w jego imieniu lub nakazem wynikającym z mocy prawa.

Zapłata BTC jest zatem w myśl tej definicji usługą. Przedsiębiorca, który dokonuje płatności BTC w ramach prowadzonej przez siebie działalności gospodarczej świadczy zatem opodatkowaną VATem usługę.  Wygląda to absurdalnie, ale tak jest – jeśli, przedsiębiorco, kupisz coś za BitCoin o wartości 100 zł, to powinieneś od tego odprowadzić 23 zł podatku VAT. To samo tyczy się sytuacji, gdy sprzedasz BTC w internetowym kantorze – to Ty świadczysz usługę a oni Ci za nią płacą, więc obowiązek zapłaty podatku spoczywa na Tobie.

Dyrektywa VAT przewiduje oczywiście szereg zwolnień dla usług finansowych, ale wszystkie one dotyczą wyłącznie uregulowanych przez prawo środków płatniczych.

Wzmiankowana wyżej interpretacja podatkowa IBPP2/443-258/13/ICz rozważa również, czy BitCoin nie jest „pieniądzem elektronicznym”. Wniosek jest taki, że nie jest, bo pieniądz elektroniczny regulowany jest przez ustawę  z dnia 12 września 2002 r. o elektronicznych instrumentach płatniczych, gdzie nijak nie da się podpiąć BitCoina.

Satoshi vs. Unia Europejska 0:1

Nie widzę przy tym prostego sposobu na obejście VATu. VAT jest uregulowany szczelnie, wszechogarniająco i bardzo sprytnie. Jeśli jesteś przedsiębiorcą nie możesz swobodnie wypłacać swojego BitCoina, bo w wielu sytuacjach pojawi się VAT. Mały przedsiębiorca, czy spółka osobowa może uniknąć VATu poprzez przekazanie zarobionych BTC wspólnikowi jako należnego mu zysku. Prostymi słowy, BTC powinien najpierw wyjść z majątku przedsiębiorstwa a dopiero potem, po spieniężeniu, do niego wrócić w formie prawdziwej waluty.

Przy małej skali przedsiębiorstwa, gdzie rozgraniczenie pomiędzy majątkiem przedsiębiorstwa a majątkiem prywatnym jest umowne można to zoptymalizować. Większe spółki mogą usiłować spieniężać BTC poza Europą. Oba rozwiązania wymagają pewnego wysiłku w celu optymalizacji podatkowej.

Wniosek jest taki, że obrót gospodarczy przy użyciu BitCoina w Europie jest utrudniony. Łatwo przyjąć zapłatę, ale trudno spieniężyć BTC. Niewątpliwie można przyjmować płatności w BTC, ale już zapłata nimi jest dla przedsiębiorcy ryzykowna podatkowo. Prawdopodobnie da się to zoptymalizować, ale na pewno stanowi to czynnik zniechęcający i ograniczający użycie BTC.

W następnym wpisie bardziej szczegółowo zastanowię się nad sposobami optymalizacji podatkowej BTC.